FANDOM


Dane z książek Sapkowskiego

Las nie wydawał się zasługiwać na straszną sławę, jaką się cieszył. Prawda, był przerażająco dziki i uciążliwy do marszu, ale była to zwyczajna uciążliwość matecznika, w którym każdy prześwit, każda słoneczna plama przepuszczona przez konary i liściaste gałęzie wielkich drzewa wykorzystywana była natychmiast przez dziesiątki młodych brzóz, olch i grabów, przez jeżyny, jałowce i paprocie pokrywające gęstwiną pędów chrupliwe grzęzawisko próchna, suchych gałęzi i zbutwiałych pni drzew najstarszych, tych, które przegrały w walce, tych które dożyły swego żywota. Gęstwina nie milczała jednak złowieszczym, ciężkim milczeniem, które bardziej pasowałoby do tego miejsca. Nie, Brokilon żył. Bzyczały owady, szeleściły pod nogami jaszczurki, pomykały tęczowe żuki biegacze, targało lśniącymi od kropel pajęczynami tysiące pająków, dzięcioły roztętniały pnie ostrymi seriami stuków, wrzeszczały sójki.

Miecz przeznaczenia

Duen Canell, Miejsce Dębu, Serce Brokilonu.

Miecz przeznaczenia

— (...) Zabijano ludzi na Wypalankach, na Ósmej Mili, na Sowich Wzgórzach, Zabijano ludzi w Brugge, na lewym brzegu Wstążki. Poza Brokilonem.
— Miejsca, które wymieniłeś (...) to Brokilon. ja nie uznaję ludzkich map ani granic.
— Ale tam wyrąbano las sto lat temu!

Miecz przeznaczenia

— Las Brokilon — powiedział. — To teren zakazany. Królestwo leśnych driad. Brokilon też chroni naszą flankę. Driady nie przepuszczą tamtędy nikogo. Nilfgaardczyków również...

Krew elfów

Któregoś wieczora, nie pytana, z własnej inicjatywy, swobodnie, wesoło i mocno ubarwiając, opowiedziała czarodziejce o swym pierwszym spotkaniu z wiedźminem, w Lesie Brokilon, wśród driad, które ją porwały i chciały przemocą zatrzymać, przerobić na jedną ze swoich.

Krew elfów

W Brugge, w okolicach Lasu Brokilon, zakazanego królestwa leśnych driad, pojawił się Dziki Gon, galopujący po niebiosach orszak widm, a Dziki Gon, jak powszechnie wiadomo, zawsze zapowiada wojnę.

Czas pogardy

Pegaz zastrzygł obwisłymi uszami i beznamiętnie poczłapał w stronę Lasu Driad. Przez wielu nazywanego Lasem Śmierci.

Czas pogardy

Miejsce na wprost kotlinki było dobrym myśliwskim stanowiskiem, dającym niezłe szanse na udane polowanie, zwłaszcza tu, w Brokilonie, mateczniku zwierzyny. Władające potężnym obszarem lasu driady polowały niezmiernie rzadko, a człowiek jeszcze rzadziej odważał się tu zapuszczać. Tutaj żądny mięsa lub skór łowca sam stawał się obiektem łowów. Brokilońskie driady nie miały litości dla intruzów. Milva przekonała się kiedyś o tym na własnej skórze. Czego jak czego, ale zwierza w Brokilonie nie brakowało.

Chrzest ognia

Pojechała na południe jak strzelił. Najpierw brzegiem Wstążki, przez Wypalanki, później przeprawiła się przez rzekę, podmokłymi wąwozami, zarosłymi (...).Ścinając potężny, wybrzuszony w stronę Brokilonu łuk rzeki miała szanse dogonić go w okolicach kaskady Ceann Treise.

Chrzest ognia

— Pojedziemy na południe, ale tamtym brzegiem. Wstążka zakręca ku zachodowi, my pojedziemy lasami.Chcę dotrzeć do miejsca, które nazywa się Drieschot, czyli Trójkąt. Tam schodzą się granice Verden, Brugge i Brokilonu.

Chrzest ognia

— Wydaje mi się, odrzekł z ociąganiem Geralt — że nie mamy wyboru.
— Mamy — powiedziała Milva. — Mogę przeprowadzić was lasami na Sowie Wzgórza i z powrotem do Ceann Treise. Do Brokilonu.

Chrzest ognia
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.