FANDOM


Triss spojrzała na Ciri, piskliwie zarzucającą Coënowi oszustwo w grze. Coën objął ją, wybuchnął śmiechem. Czarodziejka pojęła nagle, że nigdy, nigdy dotąd nie słyszała, by któryś z wiedźminów się śmiał. Triss o Coënie[1]
Coën – młody wiedźmin[2] Cechu Gryfa[N 1].

Charakterystyka 

Miał jasne, żółtozielone tęczówki, a jego pocięte czerwonymi niteczkami soczewki wskazywały na kłopotliwy efekt mutacji oczu. Nosił krótką czarną brodę, którą starał się ukryć głębokie blizny po chorobie, przypuszczalnie ospie. Wiekiem zdawał się dorównywać Lambertowi[3].

Coën był szczerą, spokojną, życzliwą i z łagodnym podejściem do ludzi osobą. Triss Merigold stwierdziła, że był pierwszym wiedźminem, u którego zauważyła śmiech. Darzył ludzi zaufaniem i szybko dostosowywał się do towarzystwa w którym przebywał, jak wśród wiedźminów Cechu Wilka i żołnierzy armii północy. Stosował zupełnie inne metody wychowawcze niż Wilki. Bawił się i opowiadał historie małej Ciri. Coën wykazywał troskę o otaczający go świat. Zaciągnął się jako ochotnik do armii północy, twierdząc, że neutralność wiedźminów jest bezcelowa[4].

Coën posiadał podstawowe wiedźmińskie zdolności, potrafił używać znaków i był bardzo dobrym szermierzem[3].

Biografia 

Wczesne życie

Pochodził z Poviss, w którym prawdopodobnie odbył trening wiedźmiński. Przed nabyciem immunitetu przebył chorobę, która zostawiła po sobie ślady na twarzy wiedźmina. Przypuszczalnie była to ospa. Mutacje, które na nim przeprowadzono były kłopotliwe, czego wynikiem są specyficznie zmutowane tęczówki[3].

Zimowanie w Kaer Morhen 

Jesienią 1263 roku Coën przybył do siedziby Wiedźmińskiej Szkoły Cechu Wilka w Górach SinychKaer Morhen, aby przezimować. W tym czasie w warowni przebywały już Wilki. Wiedźmini szybko polubili nowego kolegę. Coën przebywał w warowni gdy przybyli tam Geralt i Ciri. Podczas gdy wszyscy spotkali się w głównej sali warowni, młody wiedźmin został przedstawiony Geraltowi, jako że nigdy wcześniej się nie spotkali[3].

W czasie gdy wiedźmini rozmawiali, Ciri wpadła w trans pod wpływem Białej Mewy, którą nieopatrznie wypiła, myśląc że to zwykła woda. W transie przepowiedziała śmierć Coëna i Białego Wilka. Wiedźmini byli z początku przerażeni transem dziewczyny i jej przepowiedniami, z tego powodu zdecydowali się wezwać Triss Merigold. Trochę czasu minęło, a Coën zaakceptował przepowiednię, jednocześnie niezbyt przejmując się już całą sprawą. Jak sam twierdził, wiedział że przyjdzie mu zginąć jak każdemu wiedźminowi, zabity na szlaku przez jakiegoś potwora. Nie zniechęcił się również do młodej Cintryjki. Wraz z innymi zgromadzonymi w twierdzy brał później udział w nauczaniu Ciri szermierki i wiedzy o potworach. Nawiązał z dziewczynką przyjacielską relację, a nawet bawił się z nią w przeciwieństwie do innych wiedźminów[3].

Po roku do warowni przybyła Triss. Coën jako jedyny z wiedźminów nie znał jej. Czarodziejka jednak nie przywiązywała do niego większej uwagi. Przez cały czas kontynuował trening Ciri, zgodnie ze zmianami ustalonymi przez Triss[3].

W noc Midinváerne Wilki ujawniły czarodziejce prawdziwy powód dla którego wezwali ją do twierdzy. Wtedy Coën bawił się z Ciri. Zabawa została przerwana przez Triss, która przywołała do siebie dziewczynkę i na oczach Coëna podała jej Białą Mewę. Razem z innymi wiedźminami, oglądał kolejny trans[3].

Na młodym wiedźminie duże wrażenie wywarła przemowa Triss, w którym ta tłumaczyła wiedźminom, że świat się wali, a wojna z Nilfgaardem nadciąga. W trakcie tejże rozmowy Coën panował dobrze nad swoją twarzą, starając się ukryć swoje odczucia. Po tym długo rozmyślał o sensie neutralności wiedźminów[3].

Z nastaniem wiosny, Coën, tak jak inni wiedźmini, opuścił warownię i wyruszył na szlak zabijać potwory, wciąż mając słowa czarodziejki w pamięci[3].

Wizje Ciri 

Coën, razem z Lambertem, Eskelem i Geraltem pojawił się jako jedno z widm, w wizji Ciri na pustyni Korath. Wszyscy trzej wiedźmini byli tam prowadzeni na szafot przez ludzi[5].

Pojawił się również jako widmo w orszaku gdy Ciri wkraczała do wieży Jaskółki, tuż obok innych przyjaciół dziewczynki[6].

Bitwa pod Brenną i śmierć 

Coën ostatecznie zdecydował się porzucić neutralność i zaciągnął się jako ochotnik do armii północy. Koledzy z jego kompani mówili o nim jako o prawdziwym mistrzu miecza, jako, że posiadał on nadnaturalne umiejętności w tym zakresie. Coën szybko dostosował się do wojskowych warunków i zakolegował z innymi żołnierzami. Wziął udział w bitwie pod Brenną, gdzie podczas starcia został pchnięty w serce dwuzębną sulicą[4].

Przyjaciele z jego kompani zanieśli poważnie rannego wiedźmina do kadry medycznej najszybciej jak się dało, jako, że tracił on naprawdę dużo krwi. Wiedźmin był naprawdę mocno raniony w serce, komora była przebita a aorta właściwie odseparowana od reszty organu. Medyk, niziołek zwany Rustym, określił to jako beznadziejny przypadek bez szans na wyratowanie, mimo tego grupa medyków podjęła się zadania i próbowała utrzymać wiedźmina przy życiu do ostatniej chwili. Próbowano wyratować go wszelkimi sposobami, jednak rany były zbyt poważne i głębokie, aby udało mu się przeżyć. Coën umarł na stole operacyjnym w namiocie szpitalnym, na oczach przyjaciół z kompani i młodej lekarki Shani, zadziwionej tym, że umierający wytrzymał aż tak długo. Coën zginął – zgodnie z przepowiednią Ciri[4].

Adaptacje i kontynuacje

Trening

Trenował w twierdzy Gryfitów w Kovirze i Poviss pod okiem swego nauczyciela starego Keldara. Mimo tego, że młody Coën i inni uczniowie często denerwowali nauczyciela, ten nie poddawał się, a nawet został mentorem dla części uczniów[1].

Pierwszy potwór 

Coën postanowił, że swoją wiedźmińską karierę zacznie ubijając gryfa, a nie pierwszego potwora jaki mu się trafi. Długo podróżował szukając go po całym kontynencie, jako, że stworzenie to było wówczas niezwykle rzadkie. W końcu na pewnym wzgórzu udało mu się znaleźć i zabić bestię. Przez całe życie Coën wracał z sentymentem na wzgórze[1].

Spółka z Narsi Blotką 

Jakiś czas przed bitwą pod Brenną Coën przyjął zlecenie we wsi Jawornik. Ustalił z sołtysem cenę i przeanalizował całą sytuację. Okazało się, że mieszkańców nękał tuzin utopców z pobliskiego zalanego lasu. Wiedźmin zajął się potworami zaraz po przybyciu. W środku jego starcia z potworami na miejsce przybyła najemniczka Narsi Blotka. Zabiła dwa utopce używając do tego magicznych strzał, których nagłe pojawienie się zaskoczyło wiedźmina. Okazało się, że została ona wynajęta do wykonania tego samego zadania wcześniej przez sołtysa. Coën pozwolił wojowniczce dobić ostatnie utopce, zaznaczając jednak, że raczej nie dostanie za to zapłaty wyższej niż trzydzieści orenów. Jeden z potworów ugryzł dziewczynę w nogę wstrzykując trupi jad, więc wiedźmin uleczył ją, następnie po poznaniu całej sytuacji poszedł z nią do sołtysa Jawornika aby wyjaśnić sprawę. Coën wykłócił się o równą zapłatę dla każdego z nich. Następnie odjechał razem z Narsi[1].

Nawiązali oni przyjacielską relację i założyli spółkę. Przez kolejne miesiące przyjmowali najróżniejsze zlecenia, byli między innymi odpowiedzialni za zabicie archegryfa pod Dorian i wybicie trupojadów spod Mariboru, po jakimś czasie swojej działalności stali się już powszechnie rozpoznawalną parą wojowników[1].

Wspieranie armii północy 

Przez cały czas Coën odkładał część swojej zapłaty z każdego zlecenia, na wsparcie dla zjednoczonej armii północy. Nie umknęło to uwadze jego wspólniczki, która pociągnęła go za język podczas gry w gwinta, w trakcie wypoczynku w pewnej karczmie. Coën wytłumaczył, że ktoś opowiedział mu o sytuacji panującej na świecie i że czuje on pewną powinność wobec reszty ludzkości, osobą tą była Triss Merigold[1].

Dziewczyna zdenerwowała się na wiedźmina, dlatego, że ukrywał coś przed nią, a także dlatego, że wmieszał się w ludzkie sprawy. Coën odparł, że Narsi nie wie o nim tak wiele. Wówczas Narsi opowiedziała mu swoją historię, tłumacząc skąd posiada magiczną broń i dlaczego chodzi po świecie jako najemniczka. Opowiadając o tym jak została zgwałcona i pozbawiona rodziny. Dwójka, wciąż pokłócona, skończyła rozmowę na wieczór. Jednak po jakimś czasie pogodzili się i wrócili do swojej zwyczajowej pracy razem[1].

Po jakimś czasie wiedźmin zabrał ją na wzgórze gdzie zabił swojego pierwszego gryfa. Opowiedział jej o swojej młodości i wiedźmińskiej karierze bardziej osobiście. Poprosił wówczas Narsi, aby ta pochowała go właśnie tutaj. Dziewczyna domyśliła się wówczas, że wiedźmin podjął już decyzję o zwerbowaniu się do ochotniczej armii północy. Po raz ostatni poprosiła go, aby nie szedł na pewną śmierć. Coën odmówił, odpowiadając, że nie zginie w bitwie, że przeznaczone jest mu zginąć wiedźmińską śmiercią z rąk jakiegoś potwora. Na pożegnanie dał on dziewczynie swój medalion gryfa, mówiąc, że ta zwróci mu go po bitwie[1].

Bitwa pod Brenną 

Coën wziął udział w bitwie pod Brenną. Przed śmiercią udało mu się powalić wielu wrogów i to dzięki jego odwadze i umiejętnościom czworobok krasnoludów przedarł się do Złotego Stawu, uniemożliwiając Nilfgaardczykom przełamanie szyków armii północy. Uratował również dwóch członków wolnej kompanii, okrążonych przez wrogów. Po bitwie Narsi Blotka przybyła na miejsce gdzie zawiesiła ukochanemu jego medalion z powrotem na zakrwawionej szyi i opłakiwała śmierć wiedźmina, dopóki ciała nie zabrano[1].

Jakiś czas później Eskel poszukiwał ciała młodego przyjaciela. Odnalazł jeden z jego mieczy, srebrny i zawiózł go do Kaer Morhen gdzie został on zawieszony przez wiedźminów nad paleniskiem[7].

Po śmierci 

Został wspomniany przez Ogrodnika, przyjaciela z kompani, jako „rębajło” oraz ten, który „jako jedyny śmiał się z własnej śmierci”. Geralt otrzymał również srebrny miecz Coëna w ramach obietnicy, jaką Ogrodnik złożył zmarłemu wiedźminowi[8][N 2].

Ciekawostki

  • Podczas jednej z lekcji szermierki Ciri zapytała się go kto jest najlepszym szermierzem na świecie. Coën odpowiedział, że nie wie, po czym dodał, że znał wielu, którzy się za takich uważali – i są oni na cmentarzach.
  • Został wspomniany przez Ciri jako jeden z gości na zmyślonym ślubie Geralta.
  • Shani wyznała Geraltowi, że Coën umarł na jej stole operacyjnym.
  • Coën, mimo że był obecny przy trenowaniu Ciri w Kaer Morhen, nie pojawił się w prologu gry Wiedźmin 3: Dziki Gon.

Uwagi

  1. Według opowiadania Katarzyny Gielicz ze zbioru Szpony i kły.
  2. Informacje podane w Szpony i kły nie zgadzają się tutaj z informacjami z gry Wiedźmin, w obu przypadkach poznajemy bowiem losy srebrnego miecza Coëna. W pierwszym wypadku, został on znaleziony przez Eskela, w drugim posiadał go u siebie Ogrodnik

Przypisy

  1. 1,0 1,1 1,2 1,3 1,4 1,5 1,6 1,7 1,8 Skala powinności
  2. Alfabet Sapkowskiego
  3. 3,0 3,1 3,2 3,3 3,4 3,5 3,6 3,7 3,8 Krew elfów
  4. 4,0 4,1 4,2 Pani Jeziora
  5. Czas pogardy
  6. Wieża jaskółki
  7. Co dwie głowy...
  8. Gra komputerowa Wiedźmin
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.