Kochany, piszę, bo pewnie się martwisz, że dalej się gniewam. Przecież wiesz, że nigdy nie chowam długo urazy, głuptasie. Wybaczam ci.
Wszystko przez tą Twoją skrytość. Czy to takie dziwne, że interesuję się Twoimi badaniami nad zarazą? Uwielbiam patrzyć, jak pracujesz w wieży – nie odmawiaj mi chociaż tej przyjemności, skoro na razie nie chcesz jeszcze rozmawiać o wynikach eksperymentu.
Jeśli jutro wieczorem Wszerad nie będzie Cię potrzebował, przyjdź do mnie. Napijemy się wina i wszystko sobie wyjaśnimy. A potem, kto wie...