FANDOM


Nie umiem rachować tak dobrze, jak ty. Czytać ni pisać w ogóle nie umiem. Jestem głupia, prosta dziewucha ze wsi. Żadna dla ciebie kompania. Ni druh do gadki.Maria Barring o sobie[1]
Maria Barring, znana jako Milva (ze st. Kania), przez elfy zwana Mear'ya (elfia transkrypcja imienia Maria), potem Sor'ca (ze st. Siostra) – łuczniczka pochodząca z Górnego Sodden, jedna z niewielu osób tolerowanych w Brokilonie, kompanka Geralta.

Charakterystyka

Ta sekcja jest niekompletna. Jeśli możesz, rozbuduj ją.

Maria Barring miała płowe włosy. Podczas żałoby po poronieniu nosiła warkocz, który później ucięła. Była wysoka, smukła i dobrze zbudowana.

Była uparta i nieufna, ale bardzo lojalna. Lubiła podkreślać swoją wolność i niezależność. Miała dość specyficzny sposób mówienia, używała również wielu archaicznych wyrażeń. Często nie zwracała również uwagi na kulturę osobistą.

Doskonale umiała strzelać z łuku i jeździć konno. Nie posiadała tak podstawowych umiejętności jak czytanie i pisanie, ale zupełnie się tym nie przejmowała.

Biografia

Ta sekcja jest niekompletna. Jeśli możesz, rozbuduj ją.

Przyszła na świat w jednej ze wsi w Górnym Sodden. Wychowywała się w rodzinie myśliwych. Kiedy jej brat został zatratowany przez łosia, ojciec zaczął uczyć Marię łowiectwa i życia w puszczy. Jakiś czas potem stary Barring zmarł, a matka ponownie wyszła za mąż. Dziewczyna nie dogadywała się z ojczymem i w wieku szesnastu lat uciekła z domu. Powędrowała na północ, żyła z polowania, ale leśnicy baronów nie umiliali jej życia, tropiąc ją i szczując. Zaczęła wówczas kłusować w Brokilonie, gdzie dopadły ją driady. Nie zabiły jej jednak z rozkazu swojej pani, Eithne. Aby się odwdzięczyć, Maria (nazywana Milvą, tzn. Kanią) zaczęła wyprowadzać elfy z kotłów i obław, umożliwiając im wypoczynek i formowanie komand na nowo. Przewodziła także czterem fikcyjnym wyprawom przeciwko driadom, mającym na celu zredukowanie ilości chętnych do takich wypraw. W takich polowaniach uczestniczyli ludzie, którzy najzacieklej polowali na driady. Nie poznali się na jej działalności, ponieważ pozornie Milva była po ich stronie - czasami wynosiła jednego z łowców z rzezi na plecach, a ten wychwalał jej męstwo. Zanim dowództwo w Verden i Kerack zorientowało się, na czym naprawdę polega jej działalność, Marii udało się odbyć cztery takie ekspedycje. Kiedy to, że stoi po stronie Eithne, wyszło na jaw, uciekła i skryła się w Brokilonie. W czasie wojny z Nilfgaardem przeprowadzała tam rozbite komanda Scoia'tael. Wtedy też zaszła w ciążę z jednym z elfów. Podczas pobytu w Brokilonie poznała Geralta, dla którego prowadziła zwiad w celu zdobycia informacji o Ciri. Kiedy wiedźmin wyruszył na wyprawę w celu odnalezienia dziewczynki, Milva ukradkiem podążała za nim. Ujawniła się dopiero, pomagając mu w walce z havekarami. Z początku była sceptyczna co do wyprawy; plan uwolnienia Ciri wydawał jej się być szalony. Po jakimś czasie przekonała się do wędrówki i stała się zaufaną towarzyszką Geralta.

Kiedy razem z Zoltanem Chivayem prowadzili uratowane kobiety i dzieci do bezpiecznego miejsca, Maria Barring woziła na łęku i najprawdopodobniej opiekowała się jednym z dzieci, opisanym jako dziewczynka z warkoczykami. Po tym, jak odnaleziono zaginionych mężów kobiet, razem z całą kompanią zatrzymała się na krótki czas w obozie ludzi. Tam, podczas procesu kobiety oskarżonej o bycie czarownicą, zadeklarowała gotowość do pojedynku z oskarżycielem. Walka miała polegać na oddaniu strzałów do przeciwnika z odległości dwustu kroków. Ostatecznie do starcia nie doszło, dzięki Regisowi, który postanowił na udowodnienie niewinności rzekomej czarownicy poprzez wyciągnięcie z płomieni rozgrzanej podkowy.

Kiedy obóz został napadnięty przez Nilfgaardczyków, Milva została porwana przez oszalały tłum. Przed wrogimi żołnierzami ukryła się w tataraku nad Chotlą. Kobieta rzuciła się w wodę i płynąc, przedostała się na drugi brzeg. Następnie zaczęła ścigać złodziei, którzy ukradli Płotkę, Pegaza, cisawego ogiera i jej własnego karosza. Najpierw odbiła Pegaza. Wskoczyła na jego siodło i zmusiła go do galopu. Następnie dopędziła koniokradów w momencie, w którym zdenerwowana Płotka zwaliła jeźdźcaz nich na ziemię, a reszta chłopów starała się poskromić wierzgającą i rozbrykaną klacz. Milva wpadła do nich na Pegazie i kopnęła jednego w twarz, łamiąc mu nos. Ale gdy zeskoczyła z siodła, dostała nagle pięścia w oko i upadła na ziemię. Dobyła noża, lecz oberwała po głowie kijem. Ogłuszona i oślepiona chwyciła kolano najblizszego wieśniaka, a chłop niespodziewanie zawył i upadł. Drugi wrzasnął, zasłaniając głowę. Maria ujrzała, że broni sie on przed ciosami zadawanymi przez siedzącego na koniu rycerza. Milva dopadła swego karosza, chwyciła łuk i mierzyła prosto w pierś jeźdźca. Okazało się, że był to Cahir. Po krótkiej wymianie zdań dziewczyna uznała go za sprzymierzeńca i razem schowali się w wykrocie. Rycerz opowiedział jej swoją historię, a Milva nabrała do niego zaufania. Po krótkim czasie odnalazł ich Regis i razem poszli pomóc Geraltowi i Jaskrowi, którzy zostali uwięzieni przez Vissegerda. Razem czekali na wiedźmina i poetę, a kiedy ci się zjawili, Maria pomogła zdjąć Jaskra z siodła. Zamierzała zmienić mu opatrunek, ale to Emiel się tym zajął. Kiedy dowiedziała się, że Regis jest wampirem, przez jakiś czas sprawdzała, czy nie ma na szyi śladów ukąszeń. Przestała to robić dopiero wtedy, gdy podczas jednej z rozmów Emiel rozwiał większość mitów o tych istotach i opowiedział kompanii swoją historię.

Dziewczyna razem z całą drużyną ruszyła do Caed Dhu, aby uzyskać poradę od żyjących tam druidów. Początkowo zamierzali przemierzyć Angren, ale ostatecznie ominęli go z powodu trwającej tam wojny i postanowili przejść Ysgith. Podczas przeprawy przez bagna Milva wyczuła dym na horyzoncie. Kompania podjechała w kierunku, z którego dochodził dym, a tam ponownie spotkała się z Zoltanem Chivayem i jego towarzyszami. Od nich właśnie po raz pierwszy usłyszeli o armii Białej Królowej. Przez pół dnia wędrowali razem z krasnoludami i ich podopiecznymi. Potem jednak musieli się rozstać, bo Zoltan i jego towrzysz wyruszali do Mahakamu. Po rozstaniu z Chivayem spotkali w lesie grupę wędrujących chłopów. Część z wieśniaków uciekła, ale część Milva powstrzymała, grożąc im łukiem. Jak się okazało, chłopi byli do niedawna jeńcami Nilfgaardczyków, ale przed kilkoma dniami zostali wyzwoleni przez oddział nieznanej im armii. Jaskier, wypytując jednego z napotkanych ludzi dociekł, że wojsko musiało składać się z walczących w partyzantce niedobitków z Lyrii i Rivii. Podczas wyprawy Geralt dostrzegł, że Milva często wymiotuje o świcie, ale zignorował ten objaw. Dopiero przed przeprawą przez Jarugę wyszło na jaw, że dziewczyna jest w ciąży. Początkowo zamierzała przyjąć medykament, który pozwoliłby jej pozbyć się dziecka, ale zrezygnowała z tego pomysłu po rozmowie z Geraltem. Brała udział w Bitwie o most na Jarudze, podczas której poroniła. Jej życie uratował cyrulik.

W czasie pobytu w Touussaint spędzała dużo czasu z niejakim baronem Amadisem de Trastamara. Po jakimś czasie myśliwy oświadczył jej się, ale Milva nie chciała za niego wyjść. Po tym incydencie przez dłuższy czas była w podłym humorze.

Zginęła jako pierwsza z drużyny na zamku Stygga postrzelona przez łucznika w brzuch. Tuż przed śmiercią ujrzała swego ojca, który uczył ją strzelać z łuku.

Ciekawostki

  • Angoulême nazywała ją „ciotką”, co bardzo irytowało łuczniczkę.
  • Gdy była nastolatką, molestował ją ojczym, było to jednym z powodów ucieczki Milvy z domu.
  • Nie wiedziała, który z dwóch elfów jest ojcem jej dziecka.
  • Podczas bitwy o most na Jarudze poroniła, jej życie uratował Regis.
  • Łuk Milvy kosztował czterysta novigradzkich koron. Nie posiadając takiej sumy, Milva na targu poświęciła swój zerrikański zefhar, pęk sobolowych łupieży, przecudnej roboty elfi medalionik i koralową kameę wianuszku rzecznych pereł.
  • Jaskier zobaczył warkocz Milvy, gdy wkładał Yennefer do łodzi wiodącą na Wyspę Jabłoni.

Galeria

Linki zewnętrzne

Gwent icon Zobacz w samodzielnej wersji GWINTA kartę Milva.
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.