Wydaje się, że zaproponowana droga mutacji jest ślepym zaułkiem. W rezultacie przemiany powstają istoty szybkie, zwinne i agresywne, ale pozbawione inteligencji. Są bliższe zwierzętom niż ludziom. Nie znaczy to, rzecz jasna, że trudno dla nich znaleźć zastosowanie. Przeciwnie, uproszczone procedury mutacji gwarantują, że możemy stworzyć wiele eksperymentów F, które są doskonałym narzędziem szerzenia chaosu i terroru.Opis z bestiariusza
Mutant – efekt pierwszych eksperymentów Salamandry na ludziach.
Opis[]
Odsłonięte kości klatki piersiowej, brak skóry i potworny wygląd twarzy świadczą o tym, że Salamandra z trudem zapanowała nad zmianami ciał swoich ofiar podczas przeprowadzania na nich nieetycznych zabiegów. Natomiast grzebień kostny na grzbiecie i rękach tych stworzeń może sugerować, że w procesie mutacji wykorzystano materiał genetyczny jakiegoś potwora. Co więcej, w trakcie przemiany mięśnie mutantów skurczyły się, rozerwały oraz przesunęły[1].
Większość kości mutantów stała się twardsza, a na końcu ostrzejsza, przy czym zaczęła wystawać na wierzch, co często wykorzystują w bitwie.
W trakcie mutacji ich stopy stały się drugą parą dłoni. Dzięki nim stwory te upodobniły się pod tym względem do małp. Druga para chwytnych kończyn pozwala im sprawnie się poruszać po gałęziach drzew oraz budynkach, np. podczas ucieczki lub zasadzki[1].
Jedynym ubraniem, które wydają się nosić, są przepaski biodrowe. Nie preferują żadnej broni, ewentualnie uderzają wszystkim, co zmieści się w ich rękach.
Mutanty charakteryzują się także niezwykłą siłą, odpornością oraz okrucieństwem[2].
Liczne deformacje ciała, żółte oczy i agresywne zachowanie sprawiają, że prezentują się niepokojąco.
Wpis o nich w bestiariuszu pojawia się po przeczytaniu notatek dotyczących eksperymentów Salamandry – książki znalezionej przy zwłokach Rodericka de Wetta, po zabiciu go przy wejściu do Starego Dworzyszcza.
Przypisy
- ↑ 1,0 1,1 Wiedźmin Gra Komputerowa Bestiariusz, 2007, red. T. Z. Majkowski, s. 84-85.
- ↑ Wiedźmin Gra Komputerowa Bestiariusz, 2007, red. T. Z. Majkowski, s. 106.