Z woli boskiej i katowskiej to zadanie główne z I rozdziału gry Wiedźmin 2: Zabójcy Królów.
Dziennik[]
- Wydarzenia kulturalne na prowincji należą do rzadkości. Nic dziwnego, że gdy trafia sie taki rarytas jak wieszanie kolaborantów, schodzi się całe miasteczko. A gdy wejdziesz między wrony, musisz krakać tak jak one. Geralt i kompania bez ociągania ruszyli na szubieniczny plac, by zażyć lokalnej rozrywki.
- I w tym momencie na scenę wkracza ja, Jaskier, zwany przez niektóre dziewczęta niezrównanym: poeta, kochanek, wywiadowca, przyjacel Geralta z Rivii i jego powiernik. W tamtym momencie zaś półtrup ze stryczkiem na szyi. Obok mnie na szafocie stał krasnolud Zoltan, również przyjaciel wiedźmina, i bliżej nieznane mi elfy. Przysłowie mówi, że dla towarzystwa Riv dał się powiesić, ja jednak nie miałem zamiaru umierać. Geralt musiał znaleźć sposób, żeby mnie uwolnić, tym bardziej że to ja byłem wspomnianym informatorem Roche'a.
- Wiedźmin jest człowiekiem szczerym i prostolinijnym. Nie namyślając się wiele, wybrał bezpośrednie rozwiązanie: pobił strażników szafotu, a następnie wziął się za kata.
- Uratowany przez Geralta odetchnąłem z ulgą, pot z czoła otarł Zoltan. Świat zachował największego z żyjących poetów. Powitaniom nie było końca i wówczas dowiedziałem się, jakie to sprawy ściągnęły do Flotsma Geralta i jego kompanów. Jako człowiek dobrze poinformowany mogłem przysłużyć się w ich poszukiwaniach, spłacając tym samym dług wdzięczności.